Pokolenie naszych rodziców kształtowało swoje opinie i postawy życiowe odwrotnie do modelu kształtowanego przez media. Radio i telewizja karmiły ich ideologiczną papką przemieloną przez zepsute zęby zapijaczonych przedstawicieli władzy ludowej. Nasi rodzice tworzyli pokolenie kontestatorów. Było, minęło.
My mieliśmy szczęście urodzić się w wolnym kraju, gdzie każdy ma prawo skorzystać z dobrodziejstw wolnego słowa. Nie kontestujemy, bo nam się nie chce. Chcemy naśladować, wszystko, hurtem. Chcemy żyć jak gwiazdy i mamy do tego prawo.
Niektórzy jednak nie potrafią tego prawa uszanować. Obdzierają nas z niego, jak stryj znajomej jednego z naszych redaktorów obdziera swoim córkom strupy z kolan.
Nasza czytelniczka spotkała na wakacjach w Grecji Przemka Baus (znanego szerzej jako DJ Bałns, znanego prezentera radiowego, prowadzącego ostatnio audycję o składaniu latawców z tytek po mące). Zrobiła mu nawet zdjęcie, zupełnie przez niego niezauważona, stojąc obok niego na pasach.
To oczywiste, że Przemek - jako osoba bądź co bądź rozpoznawalna - powinien odznaczać się nie tylko aroganckim zachowaniem, ale i - co zupełnie oczywiste - przesadnie zadbanym wyglądem. Mamy tu na myśli takie elementy tzw. Standardowego Wyglądu Osoby Rozpoznawalnej (SWOR) jak:
- ciemną opaleniznę, świadczącą o częstych wyjazdach do ciepłych krajów
- lekko wydęte wargi, wskazujące na gwiazdorskie niezadowolenie ze wszystkiego
- DROGIE UBRANIA I MNOGOŚĆ KRZYKLIWYCH DODATKÓW - wszystko z wielkim logo znanego projektanta (inaczej skąd wiedzielibyśmy, że drogie?)
Niestety, DJ Bałns nie zna podstawowych zasad autokreacji... Okazuje się bowiem, że czytelniczka nie rozpoznawszy marki okularów, zebrała się na odwagę i zapytała go o nie. Przemek bez ogródek odparł, że kupił je u zwykłego optyka i że były niedrogie!!!!!
Żal! Nie dość, że rozmawiał z osobą prywatną, której twarzy nie mógł przecież znać z żadnej okładki, to jeszcze przyznał się, że ma niemodne, tanie okulary. Mógł chociaż skłamać...
Czy naprawdę chcecie, żeby takie osoby pojawiały się w mediach? Czy na takich kasztanach i pseudo-gwiazdach chcecie się wzorować? Na czym w ogóle można się tu wzorować? Czy chcecie, żeby wasze dzieci oglądały wystawy osiedlowego sklepu optycznego zamiast przeglądać w Internecie najnowsze kolekcje D&G czy Versace? Powinniśmy przecież piąć się w górę, żeby móc z tej góry patrzeć na innych.
Dziękujemy naszej czytelniczce za podzielenie się z nami tą pouczającą historią, czekamy na następne. Pamiętajcie, by dusić haniebne zachowania w zarodku, żeby nikt ich nie powtarzał. Nikt.
Sorry Przemku, ale TO nie przejdzie.
Redakcja